Elektromobilność w Portugalii: ambitne plany, przestrzelone prognozy i puste stacje ładowania…

12.10.2017

Stoimy u progu intensywnego rozwoju elektromobilności, jaki jest przewidywany w najbliższych latach w Polsce. Zaczynamy inwestować w infrastrukturę, zachęcamy do kupna pojazdów elektrycznych, na drogach coraz częściej widać autobusy nowej technologii. Przy tej okazji z pewnością warto przyjrzeć się doświadczeniom innych krajów w rozwoju elektromobilności i być mądrzejszym o błędy popełnione już przez innych. Zaczynamy od przejażdżki do Portugalii, dokąd z Hiszpanii, trafiła wysłanniczka serwisu reo.pl do Północnej Afryki i Południowej Europy, Agata Skrzypczyk.



Electrocity? 

Lizbona, stolica pięknej Portugalii, o której najwidoczniej klimat zapomniał, dzięki czemu cały czas panuje tu lato. Zmęczona długim spacerem po uroczych, aczkolwiek górzystych uliczkach miasta, piję kawę na tarasie z widokiem na port, czekając na mojego rozmówcę. Lizbona nie daje zbyt szerokiego wachlarzu możliwości w środkach transportu. Ulice są zbyt strome i wąskie, aby rozpowszechnić tu rowery miejskie, nie mówiąc o coraz bardziej popularnych w Polsce hulajnogach i deskorolkach. Większość osób, tak jak ja, przechodzi miasto wzdłuż i wszerz, a ludzie korzystający z prywatnych środków transportu wybierają samochody lub skutery. Nic dziwnego zatem, że parę lat temu rząd opracował plan intensywnego rozwoju elektromobilności chcąc rozpowszechnić wśród mieszkańców „czyste” pojazdy. Właśnie w sprawie rozwoju elektromobilności w kraju, spotykam się z Nuno Boavida, doktorem ewaluacji technologii z lizbońskiego uniwersytetu Universidade Nova de Lisboa.


Historia rozwoju elektromobilności w Portugalii

Rząd oparł cały swój plan rozwoju elektromobilności na niezwykle optymistycznych prognozach rozwoju, ignorując przy tym społeczne i ekonomiczne wskaźniki – doktor Boavida już na początku rozmowy tymi słowami podsumowuje temat elektromobilności w Portugalii.

Wygląda na to, że tak faktycznie było. Rząd portugalski opracował swoją wizję rozwoju samochodów elektrycznych, którą chciał zrealizować za wszelką cenę, nie uwzględniając przy tym wielu społecznych i ekonomicznych czynników, które stanęły mu na drodze. W 2009 roku ówczesny premier Portugalii wywodzący się z Partii Socjalistycznej, Jose Socrates, opracował ambitny plan rozwoju elektromobliności w kraju pod nazwą MOBI.E, który miał być początkiem światowej rewolucji w transporcie.  W ramach planu rząd utworzył konsorcjum z think thankiem pod nazwą Inteli, które miało służyć za wehikuł do realizacji projektu. Już w 2011 roku na przestrzeni całego kraju powstało 1300 wolno ładujących oraz 50 szybko ładujących stacji. Inwestycja została częściowo sfinansowana z rządowego funduszu wspierającego innowacyjne technologię. Dodatkowo, w przedsięwzięcie włączyła się również firma EDP, narodowy operator sieci elektroenergetycznej, upatrując w rozwoju elektromobilności dodatkowy rynek obioru energii elektrycznej. Firma EDP zobowiązała się również do ponoszenia wydatków na utrzymanie infrastruktury ładującej, w wysokości około 600 tysięcy Euro rocznie.

Jednocześnie rząd starał się zachęcić użytkowników samochodów do przestawienia się na elektryczne pojazdy, przyznając dofinansowanie w wysokości 7100 Euro dla 5 tysięcy osób, które pierwsze zakupią elektryczne samochody. Rząd wprowadził również zwolnienia od podatku dla zakupionych elektrycznych środków transportu. Firma EDP obiecała, że przynajmniej do 2014 roku użytkownicy infrastruktury będą mogli ładować pojazdy elektryczne za darmo.


Prognozy rządowe a odbiór społeczeństwa

Pomimo gotowej infrastruktury czekającej na odbiorców, rząd nie założył, że społeczeństwa wcale nie będzie tak chętne do inwestowania w innowacyjne środki transportu. Przede wszystkim, na drodze do tego stanął kryzys finansowy, który mocno uderzył w społeczeństwo portugalskie. W związku z czym ilość faktycznie kupowanych nowych samochodów elektrycznych była znacznie niższa niż przewidywana przez regulatorów. Rząd zakładał, że do 2020 roku na ulicach Portugalii będzie jeździł flota w wysokości 750 tysięcy, podczas gdy EDP miał również optymistyczną prognozę w wysokości 160 tysięcy samochodów elektrycznych.

W 2012 roku, na początku funkcjonowania programu, liczba samochodów elektrycznych w tym śródziemnomorskim kraju wynosiła niewiele ponad 300 pojazdów. Liczba stacji do ładowania przekraczała więc 4 krotnie ilość pojazdów!

Dodatkowo, tylko 4% użytkowników korzystało z publicznych stacji ładowania. Pozostałe 96% korzystało z własnych i prywatnych stacji ponosząc koszt około 1.3 Euro za dzień ładowania. Przyczyną da tego była nie tylko wygoda, ale również fakt, że publiczne stacji nie były wyposażone w zintegrowane kable do ładowania. Użytkownicy obawiali się ryzyka kradzieży, gdy musieli podłączać samochody za pomocą własnych, stosunkowo drogich kabli a następnie musieli zostawić niestrzeżone.

Rząd w swoim planie nie uwzględnił preferencji konsumentów oraz ich zamożności. – ocenia tę sytuację doktor Boavida. - Decydenci posługiwali się jedynie własnymi prognozami, w które mało kto wierzył.


Jak wygląda przyszłość elektrycznych samochodów?

Portugalia powoli odbudowała się po kryzysie, a obywatele kraju przekonują się do samochodów elektrycznych. W lipcu 2017 roku na ulicach kraju jeździło już 2062 pojazdów z silnikami elektrycznymi, z czego około połowa została zakupiona w poprzednim roku. W przypadku Portugalii, samochody elektryczne faktycznie stanowią „czyste” środki transportu z uwagi na rozwój energetyki odnawialnej w kraju. W 2016 roku 58% energii wyprodukowanej w kraju pochodziła ze źródeł odnawialnych. Dużym echem odbił się artykuł w dzienniku the Guardian, opisujący fenomenalne 4 dni w 2016 roku, w których krajowe zapotrzebowanie na energię elektryczną było pokryte w 100% z OZE, w większości z energii wiatru. Rząd również nadal przyznaje duży priorytet inwestycjom w czyste technologie, co daje nadzieję na rozwój elektromobilności, pomimo paroletniego opóźnienia.

Niestety parę lat różnicy w rozwoju infrastruktury oraz ilości samochodów elektrycznych powoduje, że stacje ładowania stały się przestarzałe i nie odpowiadają już wymogom nowoczesnych pojazdów. Większość stacji ładowania w Portugalii dysponuje mocą 3,68 kW, dostosowaną do popularnych wtenczas modeli samochodów, jak Nissan Leaf MK1. Dzisiejsze modele z mocą 22 kW zmusiły rząd do kolejnej inwestycji w infrastrukturę, w ramach której zbudowanych zostanie ponad 200 nowych stacji ładowania, a 100 najczęściej używanych istniejących stacji będzie zmodernizowana.

Po skończonej kawie, wraz z doktorem Boavida przechadzamy się wzdłuż sąsiadującej ulicy. Mój rozmówca pokazuje mi jedną ze stacji ładowania samochodów elektrycznych. Pomimo 4 gniazdek i możliwości darmowego parkingu w centrum miasta, stacja stoi pusta, jak podobno każdego dnia. Portugalia ma jednak nadal ogromny potencjał do rozwoju elektromobilności w skali całego kraju. Mamy nadzieję, że przy kolejnych inwestycjach w kraju stare błędy nie zostaną powtórzone. A nam z pewnością warto ten rozwój śledzić, aby nie próbować wywarzyć otwartych już drzwi.



Źródła: https://www.theguardian.com/environment/2016/may/18/portugal-runs-for-four-days-straight-on-renewable-energy-alone



tekst i fot. Agata Skrzypczyk


Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.