Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o celu używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

wyszukiwanie zaawansowane zobacz dlaczego warto
Twój e-mail:

Dziękujemy za zainteresowanie naszym newsletterem!


Po kliknięciu w przycisk "Dodaj" pod Twój adres e-mail podany przy zapisie zostanie wysłana wiadomość z prośbą o potwierdzenie subskrybcji.

Aby otrzymywać newsletter z naszego serwisu prosimy o potwierdzenie poniższej zgody:

Minimalna odległość dla wiatraków zablokuje rozwój sektora

21.09.2012, 21:31

pw


Tomasz Podgajniak, fot. reo.pl
Tomasz Podgajniak, fot. reo.pl

Ustalanie na drodze prawnej sztywnych odległości położenia elektrowni wiatrowych od zabudowań nie ma sensu. W Polsce od dawna obowiązują przepisy, które regulują tego typu kwestie. Ponadto postulowana przez niektóre środowiska bariera 3 km wyłączyłaby z możliwości budowy farm wiatrowych powierzchnię niemal całego kraju – przekonuje Tomasz Podgajniak, były minister środowiska, wiceprezes PIGEO.

Lokalizacja wiatraków to temat wywołujący wiele emocji. Zaraz po biogazowniach inwestycje związane z elektrowniami wiatrowymi napotykają najwięcej protestów społecznych. Nic dziwnego zatem, że emocje społeczne w tej sprawie pragnie zagospodarować rosnąca grupa polityków. Powoduje to efekt swoistego negatywnego sprzężenia zwrotnego – obywatele słysząc, że politycy podzielają obawy protestujących, sami zaczynają się bać, co z kolei zwiększa chęć polityków, aby strachem tym zarządzać. Jest to klasyczny mechanizm polityczny znany od wieków – zmienia się tylko powód lęku. W głoszeniu antywiatrakowych teorii wyjątkowo aktywni są zwłaszcza działacze tzw. prawej strony sceny politycznej. Składający się z członków PiS-u parlamentarny zespół ds. energii wiatrowej bezpiecznej dla ludzi i środowiska chce wprowadzenia minimalnej odległości elektrowni wiatrowych od gospodarstw domowych. Według nich ta sztywna granica powinna wynosić 3 km.

Są już normy, których należy przestrzegać

Przeciwko określaniu takich barier dla nowych inwestycji opowiada się branża wiatrakowa. Według jej przedstawicieli określanie w prawie jednej „bezpiecznej” odległości dla tego typu instalacji, nie ma uzasadnienia merytorycznego, za to mogłoby całkowicie zablokować rozwój energetyki wiatrowej.

Tomasz Podgajniak, wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej (PIGEO), były minister środowiska, w rozmowie z portalem reo.pl zwraca uwagę na fakt, że określanie minimalnej odległości dla wiatraków jest po prostu niepotrzebne. – Głównym uzasadnieniem dla wprowadzenia takich regulacji są uciążliwości hałasowe generowane przez wiatraki. Tymczasem od długiego już czasu obowiązuje w Polsce prawo, które wyraźnie precyzuje, w jaki sposób oblicza się dopuszczalne uciążliwości związane z hałasem. Są standardy dopuszczalnego hałasu w miejscach przebywania ludzi, które notabene obecnie podwyższamy, na życzenie drogowców, którzy budując czy modernizując kolejne drogi, nie są w stanie tych standardów zapewnić. Ciekawe byłoby zatem usłyszeć merytoryczną opinię tych, którzy jednocześnie zgadzają się, że dopuszczalny hałas drogowy może być kilkakrotnie wyższy (w domyśle: nie jest tak szkodliwy, choć zwiększenie normy dopuszczalnego hałasu o każde 3 dB oznacza podwojenie jego natężenia), a jednocześnie żądają, aby uciążliwość wiatraków sprowadzić praktycznie do zera.

Dla obiektów takich jak elektrownie wiatrowe, lokalizowanych z reguły na terenach o niskiej gęstości zaludnienia, obowiązują najostrzejsze przewidziane w prawie normy – 45 dB w dzień i 40 dB w nocy. Warto wiedzieć, że poziom 40 dB odpowiada cichej rozmowie dwóch osób, ale także szumowi wiatru o prędkości ok. 4m/s. Hałas powyżej 45 dB, jeżeli ma charakter ciągły, uznaje się za uciążliwy, a im większe jego natężenie, tym większy szkodliwy wpływ na zdrowie. Dlatego na większości stanowisk pracy dopuszczalny poziom hałasu w warunkach ciągłego narażenia nie może przekraczać 80-85 dB (natężenie hałasu na takim stanowisku jest kilkanaście tysięcy razy większe niż przy dopuszczonym dla wiatraków poziomie 40 dB w porze nocnej).

- Obliczenia modelowe i pomiary w rzeczywistych warunkach dowodzą, że obowiązujące standardy dotrzymywane są w miejscach stałego przebywania ludzi, kiedy pojedyncza turbina, o mocy rzędu 2,5 MW i wysokości wieży ok. 100 m, od zabudowań mieszkalnych czy gospodarstwa rolnego jest zlokalizowana w odległości ok. 350 m. W praktyce graniczna odległość zależy od warunków terenowych (tzw. szorstkość i pofałdowanie terenu, ekranowanie przez inne budynki, roślinność i przeszkody terenowe itp.) i może być nieco mniejsza. Dla dwóch wiatraków położonych od siebie w odległości ok. 500 m graniczna bezpieczna odległość od budynków położonych w równej odległości od obu wież wynosi ok. 400 m. Podwyższanie tej granicy w odniesieniu do parków wiatrowych składających się z większej liczby elektrowni nie ma sensu, ponieważ turbiny są lokowane tak daleko od siebie, że w praktyce jeśli pierwsza i druga turbina stoją w odległości ok. 400 m od danego budynku, to kolejne zlokalizowane są już w odległości blisko 1 km. W praktyce nie zdarza się, żeby jeden wolno stojący budynek był otoczony ze wszystkich stron kilkoma blisko stojącymi od siebie wiatrakami – to obniżałoby bardzo sprawność wytwarzania energii w takim parku, a poza tym nie można byłoby dowieść, że standardy akustyczne zostaną dotrzymane – mówi wiceprezes PIGEO. – Warto też uświadomić sobie, że wiatrak pracuje tylko wtedy, kiedy wieje wiatr i to wiatr o odpowiedniej sile (prędkości). Taki ruch powietrza też generuje hałas i z praktyki wiemy, że przy prędkości wiatru powyżej 5 m/s wyizolowanie przez ucho ludzkie dźwięków generowanych przez wiatrak położony w odległości 300-400 m jest zasadniczo niemożliwe.

Im dalej od zabudowań, tym większe koszty inwestycyjne

Przy określaniu, zgodnie z prawem, dopuszczalnych odległości elektrowni wiatrowych od miejsc stałego przebywania ludzi zwraca się uwagę na wiele czynników i na tej podstawie ustala konkretne lokalizacje. - Trzeba dostosowywać ograniczenia do lokalnych warunków. Taka praktyka jest po prostu najrozsądniejsza, bo ten sposób gospodarowania przestrzenią optymalizuje koszty inwestycyjne. Przecież jeśli oddalamy jakiś obiekt od zabudowań, to najprawdopodobniej oddalamy go także od dróg dojazdowych, linii energetycznych etc., co w oczywisty sposób zwiększa nie tylko koszty samej inwestycji, ale także generuje dodatkowe uciążliwości środowiskowe – mówi Tomasz Podgajniak. – A przecież stawiając na rozwój odnawialnych źródeł energii, co jest strategiczną koniecznością, chcielibyśmy, aby energia ta nie była droga. Tymczasem w przypadku energetyki wiatrowej o cenie wytwarzanego w tym sektorze prądu decydują przede wszystkim nakłady inwestycyjne – koszty eksploatacyjne są w porównaniu z kosztami inwestycji mało znaczącym składnikiem ceny. Natomiast przypadki naruszania obowiązującego w tym zakresie prawa, jeżeli mają miejsce, powinny być piętnowane i z całą surowością karane. Władze lokalne i regionalne dysponują w tym zakresie odpowiednimi instrumentami prawnymi.

Ograniczenia muszą być dobrze uzasadnione

Wiceprezes PIGEO zauważa również, że określając sztywne granice, ograniczymy w sposób nieuprawniony prawa ogromnej liczby obywateli – prawo do dysponowania własnym terenem. - Jeśli chcę mieć wiatrak na swoim terenie, a nie mogę go postawić, bo 3 km od mojej nieruchomości stoi jakieś zabudowanie, to jest ewidentne ograniczanie mojego konstytucyjnego prawa. Nie chcę powiedzieć, że takich ograniczeń nie wolno wprowadzać, ale jeżeli już się to robi, to trzeba by dowieść ponad wszelką wątpliwość, że określona granica - 500 m, 3 km czy jakakolwiek inna - ma jakiś sens merytoryczny, a nie jest jedynie zagospodarowaniem lęków czy tzw. sufitologią. Gdyby przyjąć formułowany przez niektórych polityków postulat wprowadzenia prawnego ograniczenia lokalizacji wiatraków w odległości 3 km od zabudowy mieszkalnej, to uwzględniając lasy, obszary chronione, doliny rzeczne, infrastrukturę publiczną i tereny zabudowane, wykluczylibyśmy z możliwości lokowania wiatraków praktycznie całą powierzchnię kraju, czyli zablokowalibyśmy ostatecznie rozwój tego sektora – tłumaczy Tomasz Podgajniak – Idealnym rozwiązaniem byłoby natomiast zobowiązanie gmin, aby miejsca przeznaczone pod lokalizację parków wiatrowych, czy w szerszym wymiarze wszystkich obiektów energetyki odnawialnej, określiły w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego.

W dyskusji o konieczności określenia minimalnych odległości dla lokalizacji wiatraków trzeba podkreślić, że taka sztywna, określona w prawie bariera byłaby sytuacją wyjątkową – tego typu ograniczeń nie wprowadzono w odniesieniu do jakiejkolwiek innej działalności. Tymczasem nie ma żadnych dowodów o charakterze naukowym, które by potwierdzały, że uciążliwość wiatraków jest dramatycznie większa niż jakichkolwiek innych obiektów. - Można powiedzieć – z dużą dozą pewności – że uciążliwość takich obiektów jak drogi, koleje czy nawet klimatyzacja domowa jest większa, ale przecież nikomu nie przychodzi do głowy, żeby wprowadzać tu tego typu ograniczenia. Wyobraźmy sobie, że określamy sztywną granicę 3 km odległości od zabudowy dla nowo budowanych dróg. Skoro nie wprowadzamy takich zakazów dla obiektów, które faktycznie są źródłem wielokrotnie wyższego hałasu, to dlaczego mielibyśmy to robić dla wiatraków, które nie powodują tego typu uciążliwości? Gdzie równość wobec prawa? – pyta retorycznie nasz rozmówca.


Redakcja reo.pl




Uzupełnij e-mail jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych komentarzach w tym artykule.

CAPTCHA

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu.

KOMENTARZE

rozsadny123
rozsadny123 24.09.2014 Zgłoś nadużycie

wszystko to nakręcanie przez opinię publiczną.wiatrak 3 km od zabudowań a autostrady mogą być 100m ale przecież są panele które niby mają zmniejszyć hałas bzdura totalna.i nikt na to nie protestuje mamy mało dróg.obniża się wysokość paneli zwiększa ilość decybeli niby nie przeszkadzających.ale zróbcie sami test.stań 100m od autostrady lub innej drogi po której poruszają się samochody nie osiedlowej oczywiście i stań 100m od wiatraka porównaj obydwa gdzie byś wolał mieszkać 100m od takiej drogi czy od wiatraka.a jeśli chodzi o szkodliwość dla życia i zdrowia pod względem infradzięków jak twierdzą przeciwnicy elektrowni niech każdy logicznie się zastanowi ile sprzętu domowego mamy który bardziej negatywnie wpływa na nasze życie i zdrowie ile infradzięków mamy w domu.więc jeśli chodzi o polityków jest to celowe wprowadzanie chaosu wśród ludu żeby zrobić inne swoje interesy dbając o elektrownie na węgiel który zresztą kupujemy ze wschodu.tak naprawdę głęboko się zastanowić to wszystko jest szkodliwe.

tomek
tomek 03.06.2014 Zgłoś nadużycie

@Anettd - proponuję, abyś zamieszkał/a sobie koło takiego wiatraka. Możę zaproś inwestora i postawi 300m od Twojego domu wiatrak, który też nie będzie miał w ogóle 100m wysokości tylko 50m. Ja nie chciałbym siedzieć w pokoju przy otwartym oknie i ciągle słuchać tego "cichego szeptu"

Anettd
Anettd 23.03.2014 Zgłoś nadużycie

Ludzie , ta energia jest w pełni ekologiczna. Trzeba dziękować tym , którzy dbają o naszą zieloną planetę.Boli Was to ,że zarabiają jakieś pieniądze . Każdy ma prawo na taki pomysł , ale Polacy najczęściej potrafią narzekać i zazdrościć tym , którym coś się chce więcej aniżeli iść do OPIEKI po zasiłek. Postawcie sami maruderzy jakikolwiek wiatrak - pokażcie ,że potraficie zrobić coś więcej niż zazdrość.

 
ZGŁOŚ NIEWŁAŚCIWY KOMENTARZ zamknij

pole wymagane

pole wymagane

Kod weryfikujący Przepisz kod pole wymagane

ZAPROPONUJ WYDARZENIE zamknij

pole wymagane

opcjonalnie

pole wymagane

od do format dd/mm/rrrr

GIF, JPG, PNG do 2 MB

Kod weryfikujący Przepisz kod pole wymagane

ZGŁOŚ BŁĄD zamknij

pole wymagane

opcjonalnie

Kod weryfikujący Przepisz kod pole wymagane

Zamknij

Przeglądarka Internet Explorer 6, z której korzystasz, może błędnie wyświetlać stronę.


Pobierz nową wersję przeglądarki Internet Explorer.
Pobierz